piątek, 25 stycznia 2013

Coś na ozdobę:).

Jakiś czas temu, zanim złapałam bakcyla na szycie, to moim głównym zajęciem było "dudranie" sobie małych ozdóbek, czyli biżuterii. A że najbardziej lubię bransoletki z takim sobie dyndającymi zawieszkami, więc ich powstawało najwięcej. Chwilowo zajęcie to zostało zarzucone (ale nie porzucone na zawsze, o nie!), jednak ostatnio powstała morska bransoletka podarunkowa:). Kolory wybrane "na czuja", bo nie znając nowej właścicielki tegoż oto ozdobnika zgrabnego nadgarstka, nie wiedziałam w czym gustuje ani co lubi:). Z niepewnością ogromną bransoletkę pakowałam w woreczek z organzy, potem do koperty i "szybko" Pocztą Polską do Szczecina:). No i czekałam sobie niecierpliwie, co  nowa właścicielka na nowy nabytek,aż dostaję maila z tekstem "Ty wariatko!". Czyli się podobała:). Morska bransoletka powędrowała do Pauliny :).

A wygląda tak:


Trzeba by było zabrać się za jakąś pracę, ale tak się jakoś rozsiadłam i siedzę...Może kawa z pianką? 

2 komentarze:

  1. Dokładnie to napisałam: - Ty wariatko, aż się poryczałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe, jestem lepsza niż cebula:P.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę:). Jeśli Ci się podobało, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza:).