Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Górskie wyprawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Górskie wyprawy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2013

1725 m n.p.m

Kto zgadnie, gdzie byłam :)?


Podpowiedź  w tytule posta:).



A teraz idę dać odpocząć moim sztywnym kolanom po dwudniowej górskiej wędrówce.

Miłego wieczoru :).

Biolożka



poniedziałek, 1 lipca 2013

Weekendowe wyprawy w góry... - Krościenko

Witajcie po weekendzie!!

Jak minął Wam ten czas? U mnie zapowiadało się bardzo deszczowo i z taką pogodą opuszczałam Kraków w piątkowe popołudnie. Aż do samego Krościenka padał rzęsisty deszcz. Na szczęście w sobotni poranek wyszło słonko i udało się nam wyjść na Trzy Korony w Pieninach. Co prawda zbyt wiele nie zobaczyliśmy, bo na samym szczycie była mleczna mgła, ale sama radość bycia na szlaku  - bezcenna:).


Na szlaku...








I na szczycie Trzech Koron...




Na koniec szczeżuja...czyli ja :).


A teraz idę zeszyć panią Ślimakową - w końcu znalazłam ku temu powód i motywację:).

Miłego popołudnia:)! 

P.S. Pojawiło się pierwsze zadanie w Letniej Akademii Szycia - szykujecie już tkaniny?


wtorek, 21 maja 2013

Biolożkowe gór zdobywanie - o Czajnikowych wyprawach:)

Witajcie!


O jak ja nie mam czasu szyć! Cały mój czas zajmują zajęcia zupełnie inne, niż szyciowe. Ale tym razem był to czas bardzo miło i przyjemnie spędzony:).

Udaliśmy się na kolejny Czajnikowy wyjazd:). Czajnikowy, bo Czajniki to paczka dobrych znajomych, do której należę od prawie 6 już lat:). Zostałam do niej adoptowana przez pana Ślimaczka i tak sobie już w niej jestem:). Tradycja Czajnikowych wyjazdów funkcjonuje odkąd pamiętam. Polega na wspólnych wyjazdach, przeważnie w góry, dobrej zabawie i dużej ilości szczerego śmiechu. Z każdej wyprawy przywozimy jakąś anegdotkę, z której długo się później śmiejemy. W czasie takich wypadów świętujemy urodziny któregoś z Czajników:). 

Tym razem wyprawiliśmy się do Szczyrku - przepiękne miejsce! Zakochałam się jak nic! Większą miłością darzę tylko Szczawnicę:). 

Dzień pierwszy (sobota) to wyprawa na szlak:). Wybraliśmy szlak na Skrzyczne. A że musi być przygoda, to szlak tak naprawdę nie był szlakiem :P. Pogoda była trochę kapryśna, bo na samej górze chmury bardzo nisko wisiały nam nad głowami. Nawet zaczęło lekko mżyć deszczem. Ale potem wyszło słonko:)!




Droga na dół była spacerowa i z rewelacyjnymi widokami.



Dzień drugi (niedziela) to przeważnie zwiedzanie. Tym razem była prawdziwa gratka - Browar Książęcy w Żywcu i Zamek Książąt Habsburgów. Polecam Wam serdecznie wybrać się do Muzeum Browaru - rewelacyjna ekspozycja i prawdziwa wyprawa w przeszłość do 1881 roku. Więcej sekretów Wam nie zdradzę. Na końcu zwiedzania jest degustacja piwa i prezent od Browaru - szklanka na piwo:). 

Makieta Starego Browaru

Jęczmień, z którego produkuje się słód jęczmienny.

Chmiel, żeby piwo miało goryczkę :)

 Dawniejsza technologia produkcji piwa

 Kadź fermentacyjna

 Kalendarz reklamowy z 1937 r. 

 Makieta ekspozycyjna z wystawy w Poznaniu

Maszyna do korkowania butelek

Zamek Habsburgów - założycieli Browaru. 

Na koniec pokażę Wam taką o to rzecz:


Nogi od starego Singera przechwycił dla mnie znajomy. Szkoda bardzo, że nie ma mechanizmu maszyny, ale same nogi i tak robią wrażenie. Pan Ślimak zamierza je odremontować i zrobić z nich elegancki stolik. Ja mam w planach zawiesić nad nim duże lustro i postawić mosiężną lampę. 

Miłego wieczoru i mam nadzieję, że następny post będzie szyciowy. Bo w końcu zapomnę, jak się to robi:).


EDIT:

Zapomniałam dodać, że cała moja wyprawa stała pod ogromnym znakiem zapytania. Od piątku rano ćwiczyłam sprint do łazienki i to w najmniej oczekiwanym momencie. Oj, co to było. Ale po sporej dawce węgla leczniczego udało się katastrofę powstrzymać.

Dziękuję Wam za komentarze, maile i telefony z wyrazami troski:). Od razu lepiej mi się zrobiło:). Buziaki!!! 


niedziela, 19 maja 2013

Biolożkowe gór zdobywanie - mała zapowiedź...:)

Ach, to  był weekend pełen atrakcji:). Wniosek mam jeden: Beskid Żywiecki jest absolutnie REWELACYJNY :)!!



Dzień pierwszy - Skrzyczne 1257 m n.p.m

A teraz padam - idę na leżakowanie, jak Ślimaczkowe wino:).