Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poza szyciem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poza szyciem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2013

Przemiłe niespodzianki :).

Witajcie :)!!

Dzisiaj nieszyciowo, ale niespodziankowo :). 

Dostałam jakiś czas temu wiadomość mniej więcej takiej treści: podaj mi swój adres, bo chciałabym Ci wysłać próbki tego materiału,który Ci się podobał...No to jak nie dać adresu :). Potem była druga wiadomość: wysłałam Ci paczuszkę, czekaj na listonosza:). No to czekałam cierpliwie niecierpliwie. Dzisiaj wróciłam ze szkoły, a tu leży puchata koperta na stole i czeka tym razem na mnie. Otwieram, a w środku same skarby!! No zresztą same zobaczcie :)


Dostrzegacie charakterystyczną metkę? Jak nie, to jeszcze zbliżenie :)


Teraz już wiecie, kto jest sprawczynią tej niespodzianki  - Karolina z bloga Kora szyje. Karolina sprawiła mi przemiłą niespodziankę urodzinową :). Nie wiem, z czego cieszę się najbardziej, bo każda rzecz cieszy mnie jednakowo mocno :)! Nawet panu Ślimakowi wszystko się podobało - szczególnie igielnik. Chociaż na początku nie wiedział, co to takiego :). Teraz szpileczki już mi się nie wymkną :). Jak tylko zobaczyłam materiał - super jakości bawełnę - to od razu znalazłam dla niej zastosowanie. Będzie podszewką do torby, ale tym razem nie eko. Pozazdrościłam Karolinie tego modelu i w wolnej chwili też sobie taki uczynię. Póki co czeka mnie karczochowanie - będę robić karczochowe bombki na szkolny kiermasz świąteczny. Właściwie, to już powinnam zacząć. 

Krejzolko kochana! Strasznie Ci dziękuję za wszystko :*:*:*:*:*:*

A kolejnym razem, pokażę Wam, gdzie pomykałam w listopadowy weekend :).

Tymczasem - miłego wieczoru :)!

Biolożka

P.S.Jeszcze trwają zapisy na Biolożkowe Candy - zapraszam :)!!





niedziela, 6 października 2013

Jesienne skarby...:)

Witajcie :)!

Jak się ogromnie ciesze, że w końcu mam chwile, żeby napisać. Przepadłam zupełnie w szkolnych korytarzach. Myślałam, że będę mogła szyć w piątkowe wieczory, ale wracam tak późno do domu i taka zmęczona, że nie mam siły nawet spojrzeć na maszynę. Zresztą od 3 tygodni nie chce szyć. O tym za chwilę. Wracam do tematu posta:).

Wzięłam udział w jesiennej wymiance na blogu Moje małe decupage, prowadzonym przez Kingę, która mieszka w miejscowości niedaleko Bochni. Sąsiadka, a świat jest mały :). Moją wymiankową parą była Agata z bloga QRKOKO.PL. Wymiankowa paczuszka od Agaty dotarła do mnie we czwartek i jakaż była moja radość, gdy ją otwarłam! W środku znalazłam same skarby, w tym przepiękny naszyjnik, który swoją premierę będzie miał już za tydzień, na weselnym przyjęciu koleżanki. Oprócz naszyjnika, dostałam również piękną i delikatną bransoletkę z przesłaniem "Live your dream", zawieszkę oraz ciasteczkowe kolczyki. W woreczku z przydasiami kolejne skarby - takie cudne maleństwa, które uwielbiam:). Patrzę sobie na nie codziennie i wymyślam, gdzie ich użyję :). Chociaż, póki co największą radochę mam z patrzenia na moje jesienne skarby :). 



Właśnie zauważyłam, że ostatnie zdjęcie jest nieostre. Jutro poprawię :).

Ja dla Agaty przygotowałam taką paczuszkę:


Ekotorba i woreczek szyły się z przebojami, bo maszyna ma kaprysy straszne :(. Ale mam nadzieję, że sama obdarowana zrobi z niej użytek :). Przydasie to pomarańczowe jesienne nici, sznurki do biżuterii, koronka i wstążeczka, koraliki i zapięcie do bransoletki. No i słodkości :). Wymiankę uważam za bardzo udaną :)! 

Wracając do szycia. Ostatnio znalazłam czas na podwinięcie ślimakowych spodni i obszycie dwóch zasłonek...I tyle...:(. Wizja zakupu maszyny do szycia też niestety przesunęła się w czasie i właściwie nie wiadomo, na jak daleko...Zepsuł się nam piec do centralnego ogrzewania. Od kliku dni mamy w domu całe 12 stopni...Brrr.....Nowy piec ma być we środę i będzie nas sporo kosztował...Ale nie ma tego złego...:).

Muszę popracować nad zaległościami:). Na Wasze blogi zaglądam, ale na komentowanie brakuje mi czasu. Jednak nie zapominam o blogosferze, o nie :)!

Tym czasem, mam do Was pytanie całkiem poważne :). Co chciałybyście otrzymać jako prezent w Candy? Pytam poważnie :). 

Miłego wieczoru!

Idę się grzać herbatką i grzanym winem może ...?  

piątek, 13 września 2013

Dziewczyny lubią... i głosowanie

... niebieski :).


Na początku, dziękuję Wam za waszą obecność i wszystkie miłe komentarze pod ostatnim postem. Dają MOC :)!!! Biegam między dwiema szkołami, szaleje z kartkówkami, pytam itp itd...:). Nie ma, jak szkoła :). Nawet, jeśli zajmuje 13 godzin w ciągu dnia - a tak było wczoraj. 

Ale do rzeczy z niebieskim :). Dostałam zamówienie na metkownicę - kocyk edukacyjny dla maleńkiej Lenki. Zamówienie było na przysłowiowe "wczoraj", zatem jak tylko wczoraj wróciłam do domu, zabrałam się za szycie. Metkownica miała nie być różowa - bo Lenka ma już wszystko różowe. Jedyny polar jaki aktualnie posiadam, jest niebieski. No to wyjścia za bardzo nie było i uszyłam kocyk w odcieniach błękitu. Same zobaczcie jak wyszedł i oceńcie efekt:






Wczorajsze szycie zakończyło się złamaną igłą. Właściwie, nie wiem, czemu się złamała...Nie szyłam nic grubego. Może była już tak zmęczona, jak ja...Wszystko zmierza ku nowej maszynie...:). Jeszcze kilka miesięcy:). Na koniec pokażę drugą z kosmetyczek, które szyłam dla licealnej koleżanki. Zdjęcie takie trochę byle jakie.


Na stronie jak uszyć trwa głosowanie z okazji zakończenia Letniej Akademii Szycia. Moja praca ma nr 54 - jeśli Wam się podoba, miło mi będzie, jeśli na nią zagłosujecie :). Dziękuję :*. 

A teraz idę się pocieszyć krótkimi chwilami weekendu - jutro będę występować w nietypowej dla mnie roli piłkarza w towarzyskim meczu NAUCZYCIELE vs UCZNIOWIE. No chyba, że spadnie deszcz :). 

Pozdrawiam Was serdecznie i obiecuję zaglądać :).

Aaa...Otrzymałam wyróżnienie, o którym kolejnym razem i zapisałam się na jesienną wymiankę. O niej też kolejnym razem, przy okazji szycia podarku :). 

Buziaki!

wtorek, 3 września 2013

Sowia kosmetyczka

Dzieje się :)!

Dawno się tyle nie działo :). A to dlatego, że wróciłam do żywych - czytaj: aktywnej pracy zawodowej. Uczę, właściwie dzisiaj zaczęłam, w dwóch szkołach. Praca nie dość, że zgodna z moim wykształceniem i powołaniem to jeszcze jakże motywująca :). A to dlatego, że skarbonka się wypełni i będę mogła kupić sobie nową maszynę i zaopatrzyć domowe zapasy materiałowe:). Ach! Jak cieszy taka praca.

Ale, żeby nie było wyłącznie ochów i achów, to są także inne strony mocy. Np. taka,  że szyć będę mogła dopiero w piątkowe wieczory i w soboty. Szycia nie porzucam absolutnie:). Tym sposobem, wszystkie moje zaległości nadrabiać będę w piątek najbliższy - czarno - białą klasyczną kosmetyczkę i nagrodę w łapaniu licznika (jeszcze nie zdradzę, co to będzie).

Tym czasem pokażę Wam sowią kosmetyczkę, o której jakiś czas temu wspominałam, a uszyłam dla mojej licealnej koleżanki Kasi. Zdjęcia dzięki Jej uprzejmości :).








Wprawne oko zauważy, że się nie postarałam przy koronce i się zawinęła przy zszywaniu boków. Miałam rozpruwać, chociaż źle wszytą koronkę zauważyłam, jak już całość skończyłam. Jednak Kasia mnie powstrzymała. 

Pozdrawiam Was serdecznie i zabieram się za szkolne papiery:)!

Naprawdę sporo tego jest. 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Czerwona ze złości ekotorba dla Wariatki :)

I tej właśnie, Wariatce, dedykuję ten post :). 

Tytułowa Wariatka to moja przyjaciółka z licealnej ławki. Znamy się już 13 lat i mam nadzieję, że kolejne przed nami. Nasza znajomość przetrwała 5 letnie rozłączenie, gdy obie studiowałyśmy - ja biologię w Krakowie, Kaśka - oceanografię w Gdańsku :). Cieszę się z tego, bo wiele licealnych znajomości, czy nawet takich z nie tak dawnych studiów, zwyczajnie nie przetrwało. Teraz również za często się nie widujemy, ale staramy się mieć ze sobą kontakt. Jest to mój powód do RADOŚCI :)

Specjalnie dla mojej Wariatki (bo ja z czystej sympatii nazywana jestem Świruską) powstała czerwona ekotorba Rokoko :). (Kaśka stwierdziła, że jest czerwona ze złości.) Specjalna, bo w moich stacjonarnych sklepach nie było czerwonej płóciennej bawełny i ekotorba powstała z bawełny z domieszką wiskozy. Taki materiał sukienkowy. Jest przez to taka bardziej elegancka. Bardzo mi się podoba :). Mam nadzieję, że Kasia też będzie zadowolona :P.


A w tle...Piękna stara cegła na ścianie :). A to oznacza, że w końcu koniec remontu :). Teraz czekamy do połowy września na meble:). Zostało jeszcze kilka drobnych rzeczy do zrobienia, ale jak mówi Pan Ślimak - drobnica. Okazało się, że firanka i zasłony są za długie o 5 cm, bo źle zmierzyliśmy. Czeka mnie odpruwanie taśmy i skracanie. Będę mieć wprawę :).

Poniżej taki mały fragment salonu:). Zdjęcia robione telefonem, więc są trochę nie ostre:). Na stole leży bieżnik, z którego do końca zadowolona nie jestem, ale...Uszyję kiedyś nowy:).


Na koniec mała, póki co samotna, ozdoba na ścianie Pawica atlas  - największy motyl świata, w dodatku ćma. Na żywo na pewno bym się z nią nie zaprzyjaźniła.



Dzisiaj u Zapomnianej Pracowni pojawiło się podsumowanie akcji Uwolnij tkaniny ze swojej szafy


Zachęcam Was do obejrzenia prac uczestniczek projektu :). Piękne rzeczy powstały! 

A teraz już uciekam!

Do zobaczenia!



czwartek, 25 lipca 2013

Wędrujące książki i wymianka cz. 2

Witajcie :)!

Rzadko bywam ostatnio w blogosferze - mam na myśli bywanie aktywne, pisanie nowych postów, odwiedzanie Waszych blogów i zostawianie komentarzy. Ubolewam strasznie nad tym :(. Jednak więcej czasu spędzam przemieszczając się pomiędzy punktem A i B, B i A i po drodze kilka innych miejsc. Górskie wędrówki się tutaj nie liczą, bo są zdecydowanie bardzo miłe i relaksujące :).

Ale wracając do tematu posta. Od trzech tygodni gościłam u siebie książkę "Proste i modne szycie",która dotarła do mnie w ramach Wędrujących książek w portalu jakuszyc.pl


Książka ma charakter bardzo przystępnego i czytelnego poradnika z obrazkowymi instrukcjami m. in. o wszywaniu zamków, naszywaniu kieszeni czy o rękawach :). O tych ostatnich na swoim blogu pisze Karolina - polecam zaglądać na jej blog i posty "teoretyczne" pisane właśnie na podstawie "Prostego i modnego szycia ". Książka bardzo zielonym w szyciu bardzo pomoże :). Docelowo zamierzam swoją biblioteczkę uzupełnić o tą pozycję. Jutro niestety wędruje dalej do nie tak dalekiego Nowego Targu :). Dołączyłam do niej małe przydasie i niespodziankę biżuteryjną:).


Powyższe zdjęcie nie jest przypadkowe, bo wiąże się z pewną wymianką :). Materiał w piwonie dostałam od Mamy w zamian za uszycie ekotorby - można powiedzieć, że kupiła sobie 5 metrów materiału na ekotorbę :). A że reszta jej nie potrzebna, to zostawiła mnie :). Bardzo fajna wymianka :). Ale Mama do wymianek była nadal bardzo chętna - bo dostałam od niej jeszcze zestaw szyciowy z Lidla. Uszyłam w zamian dwie małe kosmetyczki:).


Zestaw bardzo fajny - zawiera nici, szpulki, igły i naparstek. Jak widać, jeszcze jest nierozpakowany. Mam nadzieję, że szpulki będą pasować do mojej Arki:). W Lidlu pojawiła się dzisiaj pieczątka - w nowych kolorach obudowy: czerwonej i niebieskiej. Dostałam w prezencie czerwoną :). Póki co będzie mieszkać w opakowaniu:).

Pamiętacie zestaw zakupowy i czerwoną ekotorbę ? Wzięły udział w akcji charytatywnej, ale organizatorka akcji wymieniła się ze mną na dwie bardzo ładne tkaniny - zieloną bawełnę w kwiaty i serca oraz bardzo przyjemną i miłą w dotyku flanelę. 


Wymianki uważam za bardzo udane:). 

Po ostatnich górskich wędrówkach dopadł mnie ból gardła i atak opryszczki (a już myślałam, że w tym roku mi się upiecze...). Ale nic to! Nie ma jak radość bycia na szlaku :)! Idę zatem leżakować i zbierać formę na jutro! Zamierzam dokończyć szycie poduszek na krzesła (dzisiaj listonosz przyniósł paczkę z ociepliną) i obszyć firany i zasłony. Forma potrzebna jak nic! 

Życzę Wam miłego wieczoru :)!

Pozdrawiam!
Biolożka :).

P.S. nie mam ostatnio jakoś ręki do dobrych zdjęć. Może coś w Nikosiu poprzestawiałam? Muszę sprawdzić :). Tymczasem darujcie:).





niedziela, 21 lipca 2013

1725 m n.p.m

Kto zgadnie, gdzie byłam :)?


Podpowiedź  w tytule posta:).



A teraz idę dać odpocząć moim sztywnym kolanom po dwudniowej górskiej wędrówce.

Miłego wieczoru :).

Biolożka



wtorek, 16 lipca 2013

Co noszę ze sobą...

Dobry wieczór :)!

Jakiś czas temu Iwonka ze słonecznego Paragwaju zaprosiła mnie do zabawy w ujawnienie zawartości torebki:). Z chęcią przyjmuję to zaproszenie i już ujawniam, co noszę ze sobą. 

Z racji lata i tego, że na chwilę obecną zawodowo nie pracuję, to torebka jest mała, taka sobie listonoszka. Ale mieści wszystko, co mi jest aktualnie potrzebne. A jak wiecie, kobiety potrafią dźwigać ze sobą naprawdę ciężkie torbiszcze. Pan Ślimak zawsze na to narzeka. 

Ale do rzeczy:

Najpierw dokumentacja fotograficzna:


Co w mojej torebce musi być:
  • kalendarz - co by mieć w czym ważne rzeczy zanotować :)
  • zestaw piśmienniczy (tutaj wersja mini, bo potrafię nosić ze sobą bardzo dużo różnych długopisów itp) - wiadomo, co by mieć czym te wszystkie ważne rzeczy napisać
  • portfel - starusieńki i wysłużony. Już kilka zamachów na niego było, ale nie oddam. Aż się nie rozpadnie :)
  • ekotorbę - na okoliczność ewentualnych zakupów :).
  • lusterko, błyszczyk, pilnik itp - w razie konieczności poprawienia stanu urody
  • plastry na opryszczkę - bo złośliwie czasem atakuje mnie znienacka :(
  • telefon i słuchawki - czasem gdzieś dzwonię, czasem ktoś do mnie dzwoni i czasem lubię posłuchać ulubionych piosenek:)
  • Robaczek czyli pendrive - a nuż się przyda
  • Chusteczki - no te bywają niezbędne.
  • Krem - na suche łapki
  • Klucze do domu  - widzicie napis na smyczy? "Przytul chemika - poczujesz reakcję" - hihi, dosłownie i w przenośni:). Dostałam ją za udział w warsztatach mikrochemii za czasów mojej większej aktywności naukowej :)
  • Często mam ze sobą książkę - lubię poczytać sobie w busach :)
  • No i latem obowiązkowo woda - musi być!
  • Coś słodkiego - jakbym przypadkiem zgłodniała (średnio co 3 godziny :P)

Do zabawy chciałabym zaprosić i mam nadzieję, że zaproszenie zostanie przyjęte przez:

4. Anię
6. Kasię


Dzisiaj pracowałam nad ponad dwumetrowym bieżnikiem. Ale taaak mi się nie chciało...Szyłam, prasowałam, znowu szyłam itd...Aż nitka się zerwała, materiał gdzieś mi się zawinął, krzywo przyszył i tym sposobem mam pół metra do sprucia. Rzuciłam bieżnikiem w kąt i teraz czeka na lepsze czasy. 

Mojemu pomocnikowi też się dzisiaj bardzo nie chciało:)


Miłego wieczoru Wam życzę :). 





niedziela, 7 lipca 2013

Zamieniłam maszynę...

...ale tylko chwilowo!

Na zestaw remontowo - porządkowy. Jak mus to mus, ale jaki potem będzie efekt :).


Na ścianie w tle będzie rustykalna czerwona cegła z kremową fugą. Zajawka pana Ślimaczka:). 

A poniżej mały kawałek modrzewiowego parapetu made by Pan Ślimaczek - wymaga jeszcze powtórnego szlifowania i malowania, ale już jest piękny. Będą na nim stać storczyki:).


Oprócz tego, że sprzątam w czasie remontu (robota głupiego!) to na mnie jeszcze w tym wszystkim przyjdzie czas  - porzucę mopa i znów przygarnę maszynę:). 


Miłego wieczoru! Piękna letnia pogoda! Wczoraj też "grasowały" świetliki:).