niedziela, 7 kwietnia 2013

Post specjalnie dla...Natalii z Ekoubranek - test pieczątki z Lidla.

Dobre popołudnie!

No bo, jak dobry dzień, to czemu nie dobre popołudnie:)!

Dzisiejszy post jest tak niespodziewanie, ponieważ nie miałam go w swoich zamiarach. Ale wynika z wczorajszej wymiany maili z Natalią na temat oznaczania poszewek do szpitali. Pytała mnie o pieczątkę z Lidla. Obiecałam przesłać kilka zdjęć i opis, co i jak. Zdjęcia zrobiłam, test zrobiłam, więc pomyślałam, że mogę się moimi "wrażeniami" podzielić z większą ilością osób. Przedstawiam zatem subiektywny test pieczątkowy. 

1. Co zawiera zestaw pieczątkowy:
  • Pieczątkę z linijkami do wkładania literek
  • Zestaw 300 literek, cyferek i różnych znaków do wpisywania maila, telefonu, adresu www itp itd. Literki ułożone są w lustrzanym odbiciu do góry nogami - gotowe do wyjmowania i tworzenia napisu.
  • Pęsetę do łatwiejszego wyjmowania i układania literek - sztywna i dość wygodna.  
  • Wyjmowaną poduszkę z tuszem - dość mocno nasączoną, bo mocno palce brudzi i nie tak łatwo go zmyć.



2. Użytkowanie - opinia Siostrzycy, gdyż to ona układa moje pieczątkowe napisy.
  • Pęsetka ułatwia wyciąganie literek z tabliczki i umieszczania jej w ramkach na pieczątce. Anulka twierdzi, że jest wygodna. Ale jak się zagapi, to literka jej ucieka:).
  • Napis układa się od strony prawej do lewej, w lustrzanym odbiciu. Nie trzeba odwracać literek!
  • Pieczątka ma taką blokadę, żeby wygodnie wykładać literki a sam mechanizm się nie ruszał.
  • Odbijanie tak, jak każdą inną pieczątką:). Ciach i już!
  • Napis można ułożyć w 4 linijkach
3. Test praktyczny:
  • Na opakowaniu napisali, że tusz wytrzymuje pranie w temp. do 90 stopni C
  • Przed pierwszym praniem należy odczekać 24 h. Ja sobie troszkę pomogłam żelazkiem i napis zwyczajnie uprasowałam w temperaturze 3 kropek na żelazku.
  • Postanowiłam poddać szmatkę testową praniu w bardzo gorącej wodzie (tyle, ile nagrzewa piec od centralnego), tarciu mydłem, pocieraniu szmatki o siebie i kąpieli we wrzątku z czajnika:
(szmatka testowa)

(kąpiel w gorącej wodzie i detergencie)

(tarcie mydłem)

(traktowanie wrzątkiem + trochę zimnej wody = 90 stopni - tak na oko)


Wnioski: napis na szmatce przetrwał test :)!

4. Podsumowanie:

Plusy:
  • można ułożyć dowolny tekst - oczywiście w ramach ilości literek i pojemności na ramkach
  • wg mnie tusz jest trwały
  • poduszka tuszowa dobrze nasączona - da się ją napełnić ponownie
  • cena: 19,99!!
Minusy:
  • układanie tekstu dla cierpliwych:)
  • nie wiem, jaki tusz dokupić po wyczerpaniu
Nie zbadałam jeszcze, ile prań wytrzymuje napis odbity na tkaninie - oby jak najwięcej! Nie wiem, też na ile odbić wystarcza tusz. Generalnie spełnia moje oczekiwania, wymagania i ją lubię:).


Na koniec komplet jaśków, które uszyłam. 5 ode mnie, 5 z podarowanego materiału:



10 poszewek i wiele dziecięcych uśmiechów:)!

Pozdrawiam niedzielnie! 

Edit:

Nailaa napisała w komentarzu, że pieczątki używa od roku i oznacza nim ubrania małej Gabrysi, które poddaje cotygodniowemu praniu, prasowaniu itp:). Tusz się nie spiera i jeszcze go nie brakło. Umieszczam jej wpis tutaj, bo nie zawsze każdemu chce się czytać komentarze :P. Zatem warto kupić Lidlową pieczątkę:). 






sobota, 6 kwietnia 2013

Potworne jany i dinusiowe jasie

Witajcie potwornie! 

Zabrałam się za szycie potwornych janów z potwornego materiału z Jyska. Moja siostra się śmiała, że groźnie na nią patrzą:). Ale myślę, że dzieciakom w szpitalu będą się podobać. Wiem, że panie pielęgniarki już niecierpliwie czekają na poszewki, dlatego umówiłam się, że w poniedziałek zawiozę pierwszą dostawę. Będzie około 16 wielkich jaśków. Również na ich prośbę, oznakowałam poszewki. Poprosiły o to ze względu na to, że często się zdarza, że poszewki są źle sortowane w pralni i poszewka z oddziału dziecięcego trafia na inny odział. Niedawno dyskusja o znakowaniu poszewek toczyła się na profilu akcji Uszyj Jasia. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć nic przeciwko, jak na Waszych poszewkach też  "łotnę" (tak mówi siostra urzędniczka) pieczątkę. 


Oznakowanie zrobiłam pieczątką z Lidla, która ma zestaw literek i można ułożyć dowolny napis. A napis cierpliwie układała Siostrzyca (no mnie by już nerwacja brała :) ), a potem stwierdziła, że nierówno, wyjęła literki z ramek i układała od nowa! Mnie by się nie chciało:). Siostrzycy należy się buziak:). 


Jutro powstaną jeszcze trzy potworne Jany. Do szpitala w Brzesku trafią też dwie poszewki od Karoliny :).
Karolina napisała także o akcji na swoim PROFILU FB. Z tajnych przecieków wiem, że podjęła nowe szyciowe wyzwanie, zatem zachęcam do pilnego śledzenia Jej bloga:). Jasie Karoliny wyglądają tak (zdjęcie z profilu na FB):



Dzisiaj uszyłam także trzy poszewki dla Ani z Edu - mata. Poszewki w rozmiarze 55/40 powędrują na sandomierski odział nefrologiczny dla dzieci:). Dwie dinusiowe z flaneli jedna w zoo - świeżo spod igły i żelazka.  Są już zapakowane, gotowe do wysyłki. 


Chodzi za mną wykrój bluzki, już mam na nią pomysł. Zatem jak odszyję wszystkie jaśki, które przede mną, to sprawię sobie bluzkę. Ciekawe, jak mi to wyjdzie. Wiem, że obiecałam zdjęcie w spódnicy, ale proszę Was o troszkę czasu:). Upiekłam dzisiaj babeczki - właśnie jedna mnie woła...Czy ja się zmieszczę w tą spódnicę? O to jest pytanie! Znów mam blogowe zaległości - jedynka do dzienniczka, jak nic! 

Miłego sobotniego wieczoru Wam życzę!! 

Edit: zapomniałam o czymś ważnym! W moje łapki trafiło 5 metrów materiału na poszewki do szpitala. Materiał został podarowany przez Agatę T. , która jest lekarzem w Brzeskim szpitalu :). Lekarze też się angażują, a co:)!  To już kolejne 5 metrów, bo wcześniejsze (z których powstały ptaszorkowe jaśki) dostałam od Benedykta Sz


piątek, 5 kwietnia 2013

"Uszyj Jasia" w Tygodniku Brzesko - Bochnia Gazety Krakowskiej:)

Akcja "Uszyj Jasia" znalazła się na pierwszej stronie Tygodnika Brzesko - Bochnia, który jest stałym dodatkiem do Gazety Krakowskiej:). Artykuł napisała szkolna koleżanka mojej siostry, Paulina Korbut  - adeptka sztuki dziennikarskiej w Gazecie Krakowskiej, o lekkim i bardzo miłym w odbiorze stylu pisania:). Cieszę się, że wsparła akcję, bo naprawdę bardzo się jej spodobała:). Dziękuję!


Mam nadzieję, że moja lokalna społeczność włączy się w szycie jaśków:).

P.S. mam świeżą dostawę potwornego materiału z Jyska, będą potworne Jany:).

P.S. 2: małe przypomnienie, jak szyć jaśka:

Rozmiar: 80/65 cm  - mogą być większe o 2 - 3 cm. (Na wypadek skurczenia w czasie prania)
Zakładka: do środka, na 15 cm.
Materiał: bawełna, kora, flanela.  Delikatne materiały szybko się zniszczą, a jaśki mają długo dzieciakom służyć.

Każda poszewka się liczy:). I każdą bardzo mile powitam w moim domu i chętnie przekażę do szpitala:).
Jeśli uszyjesz jaśka, dołącz do niego karteczkę z imieniem, nazwiskiem, liczbą uszytych jaśków i adresem bloga, jeśli prowadzisz:).

Jeśli masz pytania, napisz: kasia.koczwara@gmail.com

czwartek, 4 kwietnia 2013

Spódnica wzięta za rogi!!

Uszyłam:)!!!

I jestem z siebie dumna! Mam ochotę na więcej:). Wykrój, materiał i cała reszta już wybrana, tylko muszę się wzbogacić, żeby zakupić niezbędne rzeczy. A tym czasem w skrócie:



Taka szkolna granatowa spódniczka w małe kontrafałdy:). Ma milion wad i niedopracowań, ale jak na pierwszy raz, to jest super:). Powstała na podstawie tutorialu Mileny  - bardzo prosty i czytelny:). Gdzie ja bym sama wymyśliła :P. A Materiał oczywiście od Joanki - Z :). 

Pokażę się w niej Wam, ale pewnie koło soboty:). 

P.S. talii osy jednak nie mam:).

Pozdrawiam Was czwartkowo!!

środa, 3 kwietnia 2013

Po świętach...

Witajcie:)!

...mam 3 kg więcej. Jednak udzieliłam sobie rozgrzeszenia z tego, ponieważ przed świętami obiecałam sobie jeść pyszności. Nieprędko obiecam to sobie znów, o nie:). No i Ślimaczek naszykował smakołyków - marynowane w czerwonym winie, a potem wędzone szynki, karczki i wielki indyk. Jak tu nie jeść:)? 

Ale najbardziej depresyjną wiadomością był dzisiaj dla mnie śnieg za oknem. Wczoraj do słonka było kilka stopni na plusie, prawie cały śnieg się roztopił, a dzisiaj - świeża dostawa, gdyby przypadkiem zabrakło! No skandal! Ślimakowo zasypane, Kraków pod śniegiem, Solnego Grodu nie widać...Przemokły mi buty, ochlapał mnie nieuprzejmy kierowca...Grrr......No ale wprawiam się znów w dobry nastrój:). 

Podglądałam dzisiaj blogi, których jestem stałym bywalcem. I trafiłam do Karoliny, która uszyła sobie przecudną bluzkę. No i znów muszę komuś (pozytywnie, żeby nie było!) zazdrościć pięknej, własnoręcznie uszytej odzieży. No i postanowiłam, że czas wziąć ubranie za rogi:). Kupiłam dzisiaj kilka niezbędnych przydasi (szpargałów) i jutro będzie starcie numer 1. Oby zakończyło się wynikiem z przewagą dla mnie, a nie dla uszytku. Chociaż zniechęcać się (przynajmniej dzisiaj) nie zamierzam:)!

Na pierwszy ogień  - SPÓDNICA! W kontrafałdy:). Taka do kolana:). A będę ją szyć z materiału, który wygrałam w Candy u Joanki - Z. W końcu doczeka się należnej mu uwagi:).


Panna Pietruszkowa organizuje u siebie Candy z zwierzakami w roli głównej:). Do wygrania filcowa zawieszka kokardka lub koteczek:). Ja już mam swoją, dlatego nie będę brać udziału w zabawie, ale za to Was zachęcam do uczestnictwa:). 


Jedną z zasad zabawy jest wykonanie zdjęcia pomocnikowi - pupilowi, czyli zwierzakowi:). Mam takiego pomocnika, który często coś mi podkrada albo robi innego psikusa:




Na koniec jeszcze takie małe przypomnienie dla osób, które chcą się włączyć w szycie jaśków do szpitala w Brzesku. Dzisiaj dostałam maila w tej sprawie od pani Agaty z Tarnowa (pozdrowienia dla Niej:) ).

Jaśki powinny mieć rozmiar 80/65 cm (mogą być 2-3 cm większe) plus zakładka do środka  - 15 cm.
Liczy się każdy jasiek, więc jeśli możesz, uszyj jednego:)! Każdy będzie bardzo mile witany w Biolożkowym domku:).Jeśli uszyjesz, wyślij Jana do mnie, dołącz karteczkę z imieniem, nazwiskiem, liczbą jaśków i adresem bloga, jeśli prowadzisz:). 

Życzę Wam miłego wieczoru:). Kreatywnego też:)! 

Dobranoc:)!