wtorek, 13 sierpnia 2013

10 jaśków i porządki w szafie

Witajcie!

Czy udało Wam się wczoraj zobaczy perseidy? Mnie aż całe dwie. Mają być jeszcze dzisiaj, ale u mnie w końcu pada. Na trawniku w ogródku zrobiły się żółte plamy od wyschniętej trawy. Mój mały malinowy chruśniak też usechł, ale pocieszam się tym, że malinowe krzaki u Pana Ślimaka mają się świetnie i będzie z czego zrobić sok na zimę :). 

Natalia z Ekoubranek na facebookowym profilu Uszyj Jasia zamieściła informację o wymianie tkanin na gotowe jasie do szpitala. Załapałam się na taką wymianę i zostałam obdarowana dwoma wielkimi kawałkami dzianin.Pokażę Wam je którymś kolejnym razem, bo już je zapakowałam i są gotowe na przeprowadzkę. Dzianinka bardzo przyjemna i miękka i chyba uczynię z niej piżamę dla siebie. Ale to jeszcze projekt nie zaklepany :).

Dzisiaj miałam szyć podkładkę na IV poziom LAS, ale znów brakło mi nieszczęsnych zielonych nici (ostatnio brakło mi na jedną poduszkę, wyciągnęłam 4 inne szpulki i żaden odcień nie pasował), zatem w ruch poszły jaśki. Tym samym posprzątałam w szafie, uwolniłam tkaniny i uszyłam 10 jaśków 40/40. Czy też tak macie, że kupujecie z nastawieniem "bo przyjdzie czas, że się przyda" ? Tak właśnie kupiłam kiedyś 3 duże dziecięce poszwy i niebieskie prześcieradło z motywem Kubusia Puchatka. Prześcieradło kiedyś już zużyłam na jaśki, ale został sam motyw i się przydał :). 




Kubusiowa poszewka najładniejsza - umili czyjeś dziecięce sny:).

A tak w ogóle, to usłyszałam ostatnio pewną rzecz. Koleżanka lekarka, która pomagała mi przy organizacji akcji w Brzesku, opowiedziała mi, że jak na dziecięcych oddziałach nie zawsze chcą jaśki i kręcą nosami, to oddziały internistyczne chwaliłyby darczyńców pod niebiosa za jakąkolwiek pościel. Pacjenci bardzo często kupują poszewki w SH i przynoszą ze sobą, bo inaczej nie mieliby na czym spać. Przykre bardzo...


Odpoczywajcie! Pozdrawiam wieczornie!

Biolożka :)

13 komentarzy:

  1. Dobra Duszyczko - śliczne jasie uszyłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A u nas dzisiaj padał grad z deszczem, młoda zadowolona zbierała go w strugach deszczu:D Jaśki spoko, ja powoli budzę się do szycia bo popadłam w jakiś letarg i produkuję nowe rzeczy w dość powolnym, rzec by można ślimaczym, tempie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech te ślimaki - wyjadły mi pietruszkę na grządce. Ja też się ostatnio szyciowo nie przemęczam :).

      Usuń
  3. Ja niestety nie widziałam :(
    Też się zbieram do uszycia podkładki, ale materiału brak, z nićmi jeszcze gorzej, a za pare dni wyjeżdżam ;) Poszeweczki bardzo ładne uszyłaś, dzieciakom się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeszcze jestem w lesie z tą podkładką. Jutro muszę koniecznie uszyć. Dzięki za miłe słowa :).

      Usuń
  4. Jasie śliczne :) Moje doświadczenie z szpitalnym oddziałem dla dzieci miało miejsce w 2010 kiedy wylądowałam tam na 3 dni z 14 miesięczną córką. I powiem krótko - masakra. Łóżko było metalowe z podnoszoną do góry kratą (bo to małe dziecko). Pościel w strzępach (przynieśliśmy coś swojego).Myłam małą w umywalce. Jedzenie było takie samo jak na innych oddziałach, a wiadomo małe dziecko nie wszystko jeszcze zje. Kiedy chciałam małej zrobić kaszkę musiałam błagać o wrzątek do jej przygotowania.Przez 4 godz od przyjęcia nie dostałam krzesła, małą przypiętą do kroplówki trzymałam na stojąco na rękach. Z łaski pozwolono korzystać mi z ubikacji, najlepiej by było jakbym wychodziła z oddziału, tylko nie wiem kto by sie w tym czasie zajął dzieckiem.O myciu zapomnij. Pozwolono mi tylko wypożyczyć za 15 zł leżak na którym mogłam spać czuwając przy córce.Był pokój do zabawy, ale taki że 2 letnia żywa dziewczynka nabawiła się wstrząsu mózgu.Nie wiem może teraz coś zmieniło, ale wtedy to był koszmar. Aha, pielęgniarki 8 razy wkuwały się aby dziecku założyć wenflon - w końcu ryczałyśmy obie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porażka i koszmar dla Ciebie i małej! Oby Wam się już nigdy więcej takie rzeczy nie zdarzyły. I na co idą nasze składki... :(

      Usuń
  5. współczuję przedmówczyni ... jakaś masakra! ;/ ale było mineło, aby się nigdy więcej nie powtórzyło!

    a poszewki są (jak zwykle spod igły Kasi) śliczne i dokładne :) tak trzymaj! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak Ty mi pięknie słodzisz :). Dziękuję :*

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za jasie! Mogę je pokazać na blogu jaśkowym? Dawno nie dostałam zdjęć nowych jasiów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :). Możesz pokazać jak najbardziej :).

      Usuń

Dziękuję za wizytę:). Jeśli Ci się podobało, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza:).